piątek, 26 kwietnia 2013

!! ; )

Jakoż i na  tym blogu pojawia się strasznie mało komentarzy, a ja nie mam kompletnie weny na dalsze pisanie opowiadanie ;<< Więc rozdział, który napisałam ostatnio, jest  ostatnim ;(

sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział 16

 Oczami Louisa :

   Usiadłem koło Jessie  i ująłem ją delikatnie. Nie musiała nic mówić wiedziałem o co jej chodzi.  z  jej delikatnej twarzy spływały krople łez, a  jej usta popękane.
- Cichutko mała nie płacz - powiedziałem po dłuższej chwili milczenia . Ona zaniosła się jeszcze większym płaczem i ledwie zrozumiałym dla mnie głosem  szepnęła :

 - Czemu tak musiało być ?
- Cichutko kochanie jestem z tobą.


 Wspomnienie Jess

 -Kochanie pora ruszać - krzyknęła mama. Leniwe zwlekłam się sprzed komputera , chwyciłam torbe i  zbiegłam na dół szczęśliwa , że w szkole czeka na mnie urodzinowa niespodzianka od Louisa. Tak właśnie moje urodziny miały być cudowne. Zaprosiłam gości , Był zamówiony cudowny tort i lokal. Usiadłam do naszego czarnego auta i wtedy rodzice dali mi prezent. Dostałam swój wymarzony telefon.
- Kocham was - krzyknęłam,a z moich oczu poleciały łzy . Ruszyliśmy. Pogoda nie była  dobra. Padał deszcz, a jezdnie ledwo było widać . Jechaliśmy i nagle  przed nami przebieg kot .
- Uważaj -  krzyknęłam . Tata gwałtownie  zahamował i wpadł w poślizg . Wjechaliśmy na środek jezdni.
- Nic wam nie jest kochani ? - zapytał tata
- Tato uważaj - zdążyłam tylko to krzyknąć, gdy wjechał w nas wielki tir. Poczułam tylko jak tryska na mnie krew rodziców, jak wpada do oczu szkło. Zemdlałam , a obudziłam się po kilku dniach w szpitalu.Obudziłam się nie widząc. Płakałam próbowałam się zabić, a gdy dowiedziałam się , że rodzice nie przeżyli załamałam się zupełnie. Nie chciałam jeść , ani pić  , dopiero Louis uświadomił mi, że trzeba żyć dalej.  Wróciłam ostatni raz do mojego domu. Z pomocą Louisa usiadłam na łóżku rodziców, on podał mi koszulkę mamy i i krawat taty.  Bluzka mamy jak zwykle pachniała Liliami, natomiast krawat taty pachniał perfumom  który dostał ode mnie na gwiazdkę. Louis pomógł mi wstać. Zabrał rzeczy z ich pokoju, które chciałam zatrzymać i wyszliśmy z ich sypialni. Po spakowaniu moich ubrań i rzeczy osobistych wyszliśmy z domu, który miałam opuścić na zawsze.
 __*__

 - Louis - szepnęłam
- Tak kochana ? - Zapytał nie puszczając mnie z objęć
 - Pojedź ze mną do rodziców - westchnęłam
- Czego sobie tylko życzysz...  - pocałował mnie w policzek.


 Oczami  Bena


 Wszedłem do  baru , w którym ponoć znajdował się Niall i  przemierzyłem pomieszczenie  wzrokiem. W małym ledwie oświetlonym pomieszczeniu szybko ujrzałem  blondyna, który siedział samotnie przy barze pijąc "Irlandzkie piwo" . Usiadłem koło niego i poprosiłem o krwawą Marry.
-  Nie masz może zapalniczki ? - zapytałem , próbując  nawiązać z nim konwersacje. Chłopak popatrzył się na mnie i wtedy spostrzegłem , że jest pijany.
 - Ja nie pale - odrzekł stłumionym głosem. Zaczęliśmy rozmawiać  jak starzy dobrzy przyjaciele -dlatego, że był pijany . 
- Poczekaj może zadzwonię po Harr'ego ? On jest fajny , musicie się poznać ! zaśmiał się 
- Dzwoń miło mi będzie ego poznać ! - uśmiechnąłem się podstępnie i poklepałem Nialla po plecach. 



niedziela, 2 września 2012

Rozdział 15



 Oczami Bena :

Wszedłem do szarego nudnego bloku w którym skazany jestem mieszkać . Rozejrzałem się dookoła. Nienawidziłem tych głupich zielonkawych ścian, brzydkiej bursztynowej łazieniki i okropnego widoku na plac zabaw. Nienawidziłem patrzeć na bawiących się na nim dzieci. Chłopaków huśtajacych swoje dziewczyy. Poszedłem do kuchni wyjąlem paczke chipsów usiadłem na fotelu i zacząłem zastanawiać się nad planem zemsty na loczku i Louisie. O tak to musi być coś co zrai ich obu. Już mam plan. Ale muszę się bardziej zbliżyć do loczka. O tak najpierw zbliże sie do tego blondyna Nialla, jego panny i Harr'ego, a później uderze w najmniej spodziewanym momencie. Ale Louis nie może się niczego domyśleć. Musze nad tym pomyśleć. Pragnę ich smutku, chce czuć jak cierpią, jak cierpią tak jak ja. Na początku chciałem tylko ukarać Loczka, jednak Louis o tak on też pożałuje , ze mnie odrzucił.


Oczami Harr'ego.

Przekroczyliśmy próg mojego domu. Na pierwszy rzut oa wydawał sie on pusty , jednak później dało sie słyszeć rozmowe rodziców i rozmowe przez telefon Gemmy. Gdy chciałem wejść do sypialni rodziców Louis zatrzymał mnie.
- Może wyjde? - zapytał przestraszony
- Nie zostawiaj mnie samego. - Uśmiechnałem się i razem ruszyliśmy do sypialni. Zapukałem do drzwi , lekko je uchyliłem i wszedlem dopokou. Louis chcą czy niechcąc nie pewnym krokiem wsuna sie do pokoju za mna.
- Hej mamo , przeprowadzam się do Louisa - wydusiłem z siebie jednym tchem
- Hej skarbie dawno nie rozmawialiś,y. - Uśmiechnęła sie tak jakby nie słyszałam moich wcześniejszych słów. Spojrzałem na Roberta , który spotykając mój wzrok wstał od biurka poklepał mnei po ramieniu i już chcial wyjść , kiedy ja go zatrzymałem i powiedziałem , ze nei musi wychodzić. Mama spojrzała ne mnie , a później zlustrowała Louisa , który poczuł się zawstydzony i spuścił głowe na dół.
- Czemu sie wyprowadzasz ? - zapytał Robert
- Ponieważ ... - chciałem powiedzieć prawde , ale coś meni hamowałem chciałem powiedzieć - poneiważ go kocham , ale minęło trochę czasu zanim odzyskałem mowę, jednak tylko na jedno słowo - Ponieważ... - Louis spojrzał na mnie nie pewnie i widząc mój niepokój chwycił a rękę i śmiało powiedział
- Ponieważ ja i Harry jesteśmy razem. Spojrzałem na Louisa i z wdzięcznością w oczach spojrzałem na niego, spojrzałem następnie na rodziców, którzy wymieniwszy zaniepokojone spojrzenia, złapali się za głowy. Mama wstała podeszła do mnie i mocno do siebie przytuliła.
- To znaczy ze nie jesteś zła ? - zapytałem głupkowato
- Kochanie jesteś moim synek, mimo to iż jesteś gejem. - Uśmiechnęła się przez łzy, a później uśmiechnęła do Louisa i podała mu rękę.Pomimo iż tak się zachowała wiedziałem, ze trudno jej się z tym pogodzić . Robert nic nie powiedział. Wiedziałem, ze będzie musiał mnie zaakceptować. Razem z Louisem wyszliśmy z sypialni i skierowaliśmy się do Gemmy, która przywitała nas masą uścisków. A gdy powiedziałem, ze wyjawiłem sekret w jej oczach zabłysnęły światełka. Po spakowaniu się i przegnaniu z rodzinką, ucałowałem wypukły brzuch mojej siostry i wyszedłem z mojego starego domu.


Oczami Jenni :

Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać.Łzy swobodnie spływały po moich policzkach , zatrzymywały się na brodzie, by później delikatnie opadną na moje ubranie. Przejechałam dłonią po moim wypukły brzuchu, bo to właśnie przez niego płakałam. Jak będzie wyglądało moje dziecko, jak będzie wyglądało jego życie. Nie dane mi będzie zobaczyć jak on i jego ojciec bawią się, grają w piłkę czy się uczą. Nie będę mogła bawić się z nim , będzie musiało wystarczyć mi to, że Niall się nim zajmie. Zakryłam twarz dłońmi i zaczęłam płakać, jak nigdy dotąd. Do pokoju ktoś wszedł. Cichy odgłos skrzypienia paneli , pod stopami dało się ledwo słychać. Dana osoba usiadła koło mnie i mocno objęła nic nie mówiąc. Dopiero wtedy poczułam dobrze znany mi zapach , czuć było cudowny perfum , który sama tej osobie kupiłam. Koło mnie siedział Louis. Jego duże ręce mocno mnie obejmowały dając poczucie ciepła. Mocno się do niego przytuliłam. On wiedział czemu płacze nic nie musiałam mu mówić , grunt, ze był przy mnie.



Kolejny rozdział : Trudno mi było go napisać , ale jest <333 Proszę ;* <3

piątek, 20 lipca 2012

Rozdział 14

 Oczami Louisa 


 Do Londynu dolecieliśmy bardzo późnym popołudniem. Pierwszym naszym czynem zrobionym w domu, było rzucenie walizek Azyl pobiegł na kanapę i tuląc się w beżową poduszkę zasną. Podszedłem  do Harr'ego i objąłem go od tyłu. Na początku staliśmy tak bez słów i bujaliśmy się, a później szepnąłem mu do ucha. 
- Wprowadzi się do mnie 
On  zdmuchną swoje loczki z twarz i powiedział równie szeptem
- Wiem, ze muszę... w końcu martwię się o twój brzuszek .Powiedział i odwrócił się w moją stronę tak, ze stykaliśmy się nosami.
- Na zawsze, Harry zamieszkaj u mnie. Stwórzmy rodzinkę. Ja , ty , Azyl ... - uśmiechnąłem się i zagryzłem wargi w oczekiwaniu na odpowiedz. 
Loczek zaczerwienił się i zdumiał. Chyba nie myślał, ze kiedykolwiek mu to zaproponuje,
- Na pewno tego chcesz? - zapytał- będziesz musiał mnie znosić - zaśmiał się
- Tak Harry tego chcę... budzić się koło ciebie, patrzeć jak zasypiasz, opiekować się tobą, kochać Cię i zawsze być przy tobie - podniosłem go i zaniosłem na kanapę. Położył się na kanapie , a ja usiadłem na nim. Pochyliłem się. Stykaliśmy się twarzami, czułem jego oddech na mojej twarz. Zapach kawy, którą pił w samolocie. Czułem jego perfumy, proszek do prania, który kupiliśmy razem. Czułem całego jego. Chciałem czegoś więcej niż całusów, ale to wydarzenie musiało być wyjątkowe. 
- Zgoda, skoro, aż tak bardzo chcesz - zaśmiał się. Zastała chwila ciszy 
- Możesz mnie już pocałować - dodał udając, urażonego. Najpierw delikatnie musnąłem jego usta, co przerodziło się w namiętny pocałunek . 


~~*~~ 


 Po godzinie  postanowiliśmy iść po rzeczy loczka. Wyszliśmy z naszego domku i ruszyliśmy do domu rodziców  Harr'ego. Ohhh cudownie  było znów iść uliczkami Londynu, mijając znane nam miejsca, park... kawiarnie. Rozkoszowaliśmy się każdymi chwilami. W objęciach Harr'ego było mi tak dobrze. Nagle po drugiej stronie ulicy ujrzałem Bena. Szedł wolnym krokiem spoglądając w różne strony. Jego czarne włosy pod wpływem wiatru powiewały, przez chwile wydawało mi się , że na mnie patrzy.




 Oczami Bena :


 Szedłem uliczkami Londynu mijając kwiaciarnie , moją ulubioną kawiarnie, a tu nagle ujrzałem Louisa na drugiej stronie ulicy. Jednak mój ukochany nie był sam. W jego objęciach znajdował się ten, ten... małolat... jak mu tam Harry . Byłem wściekły, na zielonookiego , że odebrał mi mojego chłopaka. Ale miałem już plan, wiedziałem, ze ten, ten idiota będzie cierpiał... z miłości do Louisa mogę zrobić wszystko... o tak Loczek pożałuje, że  zaczął spotykać się z Lou.... 






 ~~*~~ 
 Jest kolejny moim zdaniem nudny troszkę rozdział.... wiem pogmatwałam i zmierzam coś z tym zrobić xd . Dziękuję Amy za to, ze wgl zaczęłaś czytać tego bloga, komentujesz go i obserwujesz .... <3333 ;** No i dziękuję tobie : Viper;* Za to, ze komentujesz , czytasz, obserwujesz  i dajesz mi kopa w dupe ... 


<3333 ;**
 Wasze komentarze dają mi silę do pisania.... kocham was ;***
          Do reszty ludzi odwiedzającego tego bloga i obserwujących ....
   Błagam was komentujcie <33 Może dla was to nic, ale dla mnie  to wiele. Wiem , ze jest was więcej.... jeśli chcecie skrytykować tego bloga, to krytykujcie <333 To już będzie coś ^.^
             Dziękuję ^.^  <3  

niedziela, 15 lipca 2012

Rozdział 13


            Oczami Nialla

- Hej skarbie - uśmiechnąłem ssię, chociaż wiedziałem , że ona tego nie widzi.Zniżyłem się do jej brzucha i szepnąłem
- Jak tam maleńki ?
- To będzie dziewczynka - oburzyła się moja dziewczyna.
- Jeszcze nic nie wiadomo - zaśmiałem się i podniosłem . Ująłem jej podbródek i złożyłem na jej ustach delikatny, a zarazem namiętny pocałunek. Ona odsunęła twarz.
- Co się stało skarbie, coś cię boli? - zaniepokoiłem się
- Chodzi o Harr'ego i Louisa... - westchnęła - nie daja zanku życia
- Zadzwonie do nich, jeśli, aż tak się martwisz . Podszedłem do telefonu i zadzwoniłem do Loczka... dwa  trzy sygnały ... włączyła się automatyczna sekretarka, później to samo u Lou. Myśląc, że są zajęci zrezygnowałem z ponownych prób.


 Oczami Harr'ego .

 Martwilem się o mojego chłopaka. Cały tydzień zleciał tak ... byle jak . Wstaje punkt 6 , idę biegać, jem gryza kanapki, pije dwa łyki kawy,  sprzątam , ide do Louisa , wracam i ide spać.  - taki był grafik. Na całe szczęście Louisa wypuścili ze szpitala i mogliśmy wrócić do domu. Przez całyt tydzień nie odbierałem od nikogo telefonu, nawet na neigo nie spojrzałem. Okazało się, ze dzwoniło do mnie wiele osób. Mama, siostra,Jess... ahh nie miałem wtedy czasu na pogaduszki. Teraz jednak, kiedy Louis wrócił ze szpitala mogłem porozmawiać chociaż z Jess.
  Minęły dwa sygnały
- Halo ? - odezwał się męski głos w słuchawce
- Niall ? - zapytałem głupio.
- Harry, do cholery jasnej czemu nie dzwoniliście ? - krzyknął - Jessi tu wychodzi z siebie - dodał
- Sorka , zgubiłem telefon - powiedziałem nie chcąc martwić Nialla
- A Louis ? - zapytał
- Też zgubił ... dziwny zbieg okoliczności - westchnąłem
- Wiesz o tym, że Jessi jest w ciązy ? - zapytał w końcu Niall
Nagle na mojej twarzy pojawł się uśmiech.
- To wspaniale , a z kim ? - zapytałem
- Głupku ze mną - zasmiał sie do słuchawki blondas.
- To wspaniale. Słuchaj jutro się spotkamy, bo przyjeżdzamy - powiedziałem z radością w głosie. Później tylko się pożegnaliśmy,a  ja pobiegłem do Lou z nowiną.
- Louis wiesz co ?! - zapytałem i objołem chłopaka od tyłu.
- Nie wiem, ale znając ciebie zaraz mi powesz - zaśmiał się
- Niall i Jess  będą mieli dziecko - powiedziałem . Na twarzy Louis również pojawił się uśmiech. Mocno mnie do siebie przytulił i tak staliśmy.
- Louis ? - zapytałem
- Tak
- Ja na prawde jestem taki przewidywalny ? - zapytałem ni z tego ni z owego.
- Oj Harry , Harry
- To znaczy , że jestem? - zapytałem, a on tylko się zaśmiał.


Oczami Bena


Szedłem ciemnymi uliczkami Londynu. Było już późno. Wiatr delikatnie czochrał moje włosy, a drzewa łągodnie się poruszały. Myślami byłem przy  Louisie. Kochałem go , specjalnie do niego wróciłem , a on oświadczył, że nie chce ze mną być. CZEMU ?!. On jest dla mnie wszystkim. Usiadłem na ławce i zamknąłem oczy. Widziałem go z chłopakiem o zielonych oczach. Louis nie moze być jego. Ten chłoipak pożałuje , ze zabrał mi Louisa. Nie  pozwole, zeby byli razem... on jest tylko mój, nikogo wiecej. W myślach już układałem plan o kryptonimie " Pozbyć się zielonooiego"



 ~~*~~
  jest kolejny rozdzial . Jest on do dupy przyznam się szczerze więc napisze jeszcze kilka rozdziałów i kończe tego bloga. Przepraszam nie mam pomysłów na dalszy jego ciąg, ale już wkrótce zaczne pisać nowego bloga z przyjaciółką. Co prawde   nie będzie on o 1D ale myśle , ze  może wam się spodobać.

            Pozdrawiam  i dziękuję za czytanie i komentowanie <3 ^.^

wtorek, 3 lipca 2012

 Hej.

       Jakoż, iż chcę was o wszystkim informować. To też postanowiłam napisać tego posta. Jak na razie nie mam weny i zwątpiłam w tego bloga. Mam wahania i nie wiem czy nie zakończe mojej przygody z blogowaniem <dotyczy również 2 innych blogów> . Ale spokojnie jak na razie się tylko zastanawiem. Nie miejcie mi tego za złe... po prostu tak się stało. Wiem " brak weny " to częsta wymówka, ale prawdziwa. Przyczyną takiej myśli jest równie  to, że pomimo iż mam tylu czytelników to nie którzy  nie komentują. A poz tym mało jest tych czytelników...  Jak tylko najdzie mnie wena od razu napisze. Ale cudów nie obiecuje...  Kocham i dziękuję za komentowanie i obserwowanie <33 ^.^ 

                                                   A teraz coś na osłode ^.^ <3









                                             

niedziela, 17 czerwca 2012

Część 2 rozdziału 1 xD

 Weszliśmy do dużej biało- zielonej sali. Zauważyliśmy leżącego tam Louisa, a obok niego innego chłopaka, leżącego na szpitalnym łóżku. Louis na mój widok speszył się, ale wymusił uśmiech.
- Skarbie, wszystko dobrze? Co się stało ?- zapytałem zdenerwowany.
- Nie wiem, zablał mnie brzuch. Pewnie to nic wielkiego.
- Kiedy wychodzisz ? - zapytałem znów- I co powiedział lekarz?- bardzo się denerwowałem. Czemu  on do mnie nie zadzwonił - myślałem.
- Nie jestem pewien. Na razie robią badania. Usiadłem koło Louisa, a blondynka podeszła do okna i spojrzała przed siebie.
- Dziękuję za pomoc! - uśmiechnął się Loui, a blondynka tylko odwzajemniła gest tym samym, pożegnała się, zostawiając na łóżku swój numer.Gdy ona wyszła do pokoju wszedł lekarz.
- I kiedy Loui wyjdzie? zapytałem natychmiast.
- Na tydzień będzie musiał tu zostać. Musimy zrobić badania, by sprawdzić co mu jest - oznajmił Lekarz  spisał coś na kartce i wyszedł. Położyłem się koło niego i rozmawialiśmy przez długi czas. Dopóki naszej rozmowy nie przerwała pielęgniarka.
~*~~
Louis nie ozywa się o nas już dobre dwa tygodnie. Martwie się... nie wiem co u nich. Oni w ogóle sie nami nie przejmują. Nie wiedzą, że jestem z Niallem i ,że wkrótce będziemy mieli dziecko. Ach zastanawiaałam się czy to dobrze. Jesteśmy tacy młodzi, a ja  dodatku niewidoma. Jak my sobie amy rade????
Do pokoju wszedł Niall
- Hej skarbie?- przytulił mnie
(cdn)

 Kochane sorka za nie dodawanie, ale nadal kompa nie mam-,-  więc jak tylko nadarzy się okazja dodam nn <3 xD