- Zostaw mnie , wiem co ty knujesz ... udajesz , że mnie kochasz . Ty się po prostu mną bawisz ! - krzyknął na mnie z Nienacka ,a po jego twarzy zaczęły spływać łzy złoci.
- Skarbie o czym ty mówisz , przecież cię kocham nie rozumiesz ! - próbowałem się bronić. Popłakałem się . Rozejrzałem się po łazience szukając wyjaśnienia dziwnego zachowania Louisa . I nagle mój wzrok utkwił na w połowie wypitej butelce wódki.
- Twoja mama ma dziś pogrzeb , a ty pijesz ? - oburzyłem się
- A co nie wolno , to mi pomaga. - parsknął . Ze złością podszedłem do niego i położyłem rękę na jego ramieniu. Z oczu polały mi się łzy.
- Jesteś głupi czy tylko udajesz ? - zapytałem z ironią w głosie - jak można topić smutki w alkoholu ? . On tylko opadł na podłogę i przytulił się do mojej nogi.
- Nie chciałem pokazać jak mi cholernie smutno. Nie chciałem cię zawieść , a on stał się moim jedynym ratunkiem . próbował się bronić pokazał palcem butelkę z wódką . Kucnąłem tuż przy nim i od razu poczułem odrażającą woń perfum zmieszanych z wódką .
- Mój drogi to nie jest żadne wytłumaczenie. A teraz nie przytulę Cię do póki się nie uspokoisz i nie weźmiesz prysznica. Twoja mama by tego nie chciała , a tym bardziej gdybyś przyszedł tak na jej pogrzeb . Więc weź się ogarnij i zejdź na dół. Po pół godzinach na dól zszedł Louis . Jego oczy były napuchnięte od płaczu , ale na szczęście nie było po nim widać ,że pił. Podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę . Jego ojciec wiedział ,że jesteśmy razem w przeciwieństwie do moich rodziców szanował homoseksualistów i tym samym nas tolerował. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do czarnego auta wypożyczonego specjalnie na tę okazje. Jadąc tata Louisa podarował nam po małym bukieciku Lili , ulubionych kwiatów jego mamy. Na czarnych wstążkach , drukowanymi literami napisane było żegnaj. Teraz i ja nie wytrzymałem i razem z przytulonym do mnie Louisem zaczęliśmy płakać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny krótki rozdział. Nie wiem jak wyszedł moim zdaniem nie zbyt dobrze. Mam nadzieje ,że ktoś to jeszcze czyta . Możecie tu zostawić nazwy swoich blogów . Też chętnie poczytam. <3 Proszę komentujcie i czytajcie ;***
A teraz specjalne podziękowania pragnę pokierować Viper . Z całego serca chciała bym Ci podziękować ,że to czytasz. Twoje komentarze wiele dla mnie znaczą bo wiem ,że ktoś to czyta. <3 . Twój blog jest cudowny i uwierz mi ,że gdyby nie twoje komentarze zakończyła bym blogowanie ;*** <3
kocham Cię ^.^ <3
Jeżeli ktoś chciał by do mnie napisać na GG to proszę o to mój numer : 41578329 . A jeżeli na TT : @Jaga_lov .
Boże, jak ja płakałam przez ten rozdział! ;(( ;**** On jest taki cudowny, że teraz ledwo powstrzymuję się od płaczu. <3 Jesteś wspaniała. ♥.♥ Naprawdę, masz ogromny talent. ;* Cieszę się, że zaczęłaś pisać tego bloga, i że zaczęłam go czytać. <3 Dosłownie, to jest chyba moje ulubione opowiadanie o Larrym. *.* ;* Też Cię Kocham. ♥♥♥ Jesteś wspaniała. ;* I nawet mi się nie waż kończyć pisać! ;* <3 Jesteś cudowna. ;* Kochana, wszystko mi się podoba. *.* Nic nie musisz zmieniać. ♥ Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału. ♥
OdpowiedzUsuńznowu zgadzam sie z Viper ;* zajebiscie piszesz i nie koncz pisac bo przyjde do ciebie a wiem gdzie mieszkasz i cie ublagam na smierc :* Kocham cię jestes mym autorytetem :*
OdpowiedzUsuńLarry <3
OdpowiedzUsuńsuper opowiadanie, czekam na kolejny rozdział :).