piątek, 4 maja 2012

Rozdział 7

 Nadszedł dzień pogrzebu . Więc około dziewiątej rano wszyscy byli gotowi i ubrani odświętnie. Nie miałem przy sobie garnituru więc postanowiłem pożyczyć od Louisa. Gdy już się w niego wcisnąłem , poszedłem do  tymczasowego pokoju Louisa i zapukałem trzykrotnie. Nie słysząc zakazu wejścia lekko uchyliłem drzwi i wślizgnąłem się do środka. Na pierwszy rzut oka nie zauważyłem nikogo więc postanowiłem wejść głębiej.  Zajrzałem pod łóżko myśląc ,że Lou tam jest , lecz i tam nie zauważyłem jego dobrze zbudowanej sylwetki i ślicznej twarzy . Zacząłem rozglądać się po pokoju. Nagle usłyszałem ciche łkanie  dochodzące z łazienki . Bojąc się ,że mój ukochany znów się pociął bez pukania  wpadłem do środka . W łazience nie ujrzałem tnącego się Louisa . Ujrzałem nie podobnego do  niego chłopaka , który się bał. Płakał  jak małe dziecko   i walił rękami w ścianę. Zdziwił mnie ten widok, ponieważ Louis od śmierci mamy płakał tylko kilka razy i nigdy nie dostawał takiej furii jak teraz. Pomijając oczywiście scenę na dachu , którą zapamiętam do końca życia. Podszedłem do niego i delikatnie objąłem . On jednak odepchnął  mnie , a w jego oczach nie ujrzałem tej samej miłości , którą ja obdarowywałem go.
- Zostaw mnie , wiem co ty knujesz ... udajesz , że mnie kochasz . Ty się po prostu mną  bawisz ! - krzyknął na mnie  z Nienacka ,a po jego twarzy zaczęły spływać łzy złoci. 
- Skarbie o czym ty mówisz , przecież cię kocham nie rozumiesz ! - próbowałem się bronić. Popłakałem się . Rozejrzałem  się po łazience szukając wyjaśnienia dziwnego zachowania Louisa . I nagle mój wzrok utkwił na   w połowie wypitej butelce wódki.
- Twoja  mama ma dziś pogrzeb , a  ty pijesz ? - oburzyłem się
- A co nie wolno , to mi pomaga. - parsknął . Ze złością podszedłem do niego i położyłem rękę na jego ramieniu. Z oczu polały mi się łzy.
- Jesteś głupi czy tylko udajesz ? - zapytałem z ironią w głosie - jak można topić smutki w alkoholu ? . On tylko opadł na  podłogę i przytulił się do mojej nogi.
- Nie chciałem pokazać jak mi cholernie smutno. Nie chciałem cię zawieść , a on stał się moim jedynym ratunkiem . próbował się bronić pokazał  palcem butelkę z wódką .  Kucnąłem tuż przy nim i od razu poczułem odrażającą woń perfum zmieszanych z wódką .
- Mój drogi to nie jest żadne wytłumaczenie. A teraz nie przytulę Cię do póki się nie uspokoisz  i nie weźmiesz prysznica. Twoja mama by tego nie chciała , a tym bardziej gdybyś przyszedł tak na jej pogrzeb . Więc weź się ogarnij i zejdź na dół. Po pół godzinach na dól zszedł Louis  . Jego oczy  były napuchnięte od płaczu , ale na szczęście nie było po nim widać ,że pił. Podszedł do mnie i chwycił   mnie za rękę . Jego ojciec wiedział ,że jesteśmy razem w przeciwieństwie do moich rodziców szanował homoseksualistów i tym samym nas tolerował. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do czarnego auta wypożyczonego specjalnie na tę okazje. Jadąc tata Louisa podarował nam po małym bukieciku Lili , ulubionych kwiatów  jego mamy. Na czarnych wstążkach , drukowanymi literami napisane było żegnaj. Teraz i ja nie wytrzymałem i razem z przytulonym do mnie Louisem zaczęliśmy płakać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Kolejny krótki rozdział. Nie wiem jak wyszedł moim zdaniem nie zbyt dobrze. Mam nadzieje ,że ktoś to jeszcze czyta . Możecie tu zostawić nazwy swoich blogów . Też chętnie poczytam. <3 Proszę komentujcie i czytajcie ;***
   A teraz specjalne podziękowania pragnę pokierować Viper . Z całego serca chciała bym Ci podziękować ,że to czytasz. Twoje komentarze wiele dla mnie znaczą bo wiem ,że ktoś to czyta. <3 . Twój blog jest cudowny  i uwierz mi ,że gdyby nie twoje komentarze zakończyła bym blogowanie ;*** <3
                                                        kocham Cię   ^.^ <3

 Jeżeli ktoś chciał by do mnie napisać na GG to proszę o to mój numer : 41578329 . A jeżeli na TT : @Jaga_lov .


Możecie mi wtedy napisać co mogła bym zmienić , co wam się nie podoba i co się podoba :)) ;**

3 komentarze:

  1. Boże, jak ja płakałam przez ten rozdział! ;(( ;**** On jest taki cudowny, że teraz ledwo powstrzymuję się od płaczu. <3 Jesteś wspaniała. ♥.♥ Naprawdę, masz ogromny talent. ;* Cieszę się, że zaczęłaś pisać tego bloga, i że zaczęłam go czytać. <3 Dosłownie, to jest chyba moje ulubione opowiadanie o Larrym. *.* ;* Też Cię Kocham. ♥♥♥ Jesteś wspaniała. ;* I nawet mi się nie waż kończyć pisać! ;* <3 Jesteś cudowna. ;* Kochana, wszystko mi się podoba. *.* Nic nie musisz zmieniać. ♥ Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. znowu zgadzam sie z Viper ;* zajebiscie piszesz i nie koncz pisac bo przyjde do ciebie a wiem gdzie mieszkasz i cie ublagam na smierc :* Kocham cię jestes mym autorytetem :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Larry <3

    super opowiadanie, czekam na kolejny rozdział :).

    OdpowiedzUsuń