wtorek, 10 kwietnia 2012

Rozdział 3 ( On jest wszędzie w snach ,myślach, wyobraźni)

   Obudził mnie budzik nastawiony na 8:00 .
"Cholera czemu teraz kiedy śnił mi się taki cudowny sen ".pomyślałem "Ogar Harry Ogar ". Ale ja nie mogłem się ogarnąć . On był wszędzie , w moich myślach, wyobraźni , snach. Tak bardzo zależało mi na tym by się ze mną zaprzyjaźnił .Odwróciłem się tak ,że leżałem na brzuchu wtuliłem się w poduszkę i ponownie zasnąłem.

Oczami Louisa:
Te idiotyczne zajęcia, mógłbym teraz robić coś na mieście, posiedzieć nad stawem z Harrym ,ale nie ...muszę czekać do osiemnastej pomyślałem po czym wepchnąłem książki do torby.
-Nadal o nim myślisz...? zapytała mnie Jess , która cały czas stała koło mnie. Czasem chociaż jest niewidoma miałem wrażenie , że widzi i czuje więcej niż inni
-Nie- odpowiedziałem krótko
-Mnie nie okłamiesz Lou...spodobał ci się - Szepnęła .
-Nawet jeśli to co?! On na pewno moich uczuć nie odwzajemnia, ja chcę się po prostu z nim zaprzyjaźnić - odpowiedziałem szeptem by nikt nie usłyszał.
-Skąd możesz wiedzieć ,przecież nawet go nie pytałeś?
-Na razie nie mam w planie zadawania takich pytań , musimy się bardziej zaprzyjaźnić... ,a poza tym nie chcę by mnie z tego powodu zostawił tak jak Ben-dowiedziałem zdenerwowany .
-Jak se tam chcesz - odpowiedziała , a ja chwyciłem ją za rękę dałem buzi w czoło i zaprowadziłem pod sale na wykład. A sam w drodze do mojej sali przypomniałem sobie ten dzień, który pokazał mi ,że jestem inny.:
To było w drugiej klasie gimnazjum. Miałem wtedy dziewczynę o imieniu Suzi.Nie wiem czemu ale nie czułem wielkiej miłości do niej,pomimo iż była śliczna oraz miała bardzo interesującą i cudowną osobowość.
Kiedy w końcu ze mną zerwała poczułem lekką ulgę .Mój kolega Ben myślał inaczej. Pewnego wieczoru przyszedł do mnie, usiadł na skrawku mojego łóżka tak ,że byliśmy koło siebie, w końcu po chwili milczenia nasze twarze zaczęły się zbliżać aż w końcu zaczęliśmy się całować.Po tym co się stało Ben wyszedł bez słowa i nie pojawiał się w szkole . Dopiero puźniej Pani Margaret oznajmiła , że musiał przenieść się do szkoły z internatem. Martwiłem się ,że wyjechał przeze mnie. Uspokoił mnie dopiero sms w , którym napisał ,że wszystko u niego jest dobrze , że mam nikomu nie mówić, a i o będzie trzymał język za zębami Wtedy już wiedziałem ,że jestem odmieńcem .
Z tym wspomnieniem wszedłem do sali zająłem swoje miejsce i zaczęły się zajęcia.
                                  

Oczami Harr'ego
Tym razem obudził mnie dobrze znany dziewczęcy głos :

-Gemma - krzyknąłem
-Hej braciszku - przywitała mnie siostra ,dałem jej buzi w policzek po czym powiedziałem
- Przecież miałaś być na święta, a zostały dwa tygodnie.
-Przyjechałam wcześniej bo mam coś ważnego do powiedzenia .!
-To nawijaj : powiedziałem uradowany.
-Ogłoszę to na obiedzie więc się ubieraj i na dół.
Przytaknąłem jej . Siostra wyszła z pokoju, a ja wziąłem prysznic, ubrałem się , umyłem zęby i zszedłem na dół , gdzie wszyscy na mnie czekali. Nie zdziwiło mnie to bo była już 14 ,a ja nieźle zaspałem. Usiadłem na wolnym miejscu przy stole i uważnie przyjrzałem się stojącej siostrze. Na jej wiecznie uśmiechniętą buzie zsuwały się kosmyki czarnych włosów , a jej zielono- szare oczy były jaśniejsze niż kiedykolwiek .
-A więc mam coś ważnego do powiedzenie - zaczęła Gemma - chwile się zawahała po czym dodała - Jestem w drugim miesiącu ciąży . Na początku wszyscy zaniemówiliśmy , a następnie rodzice zaczęli jej gratulować. Zrozumiałem teraz ,że ja nigdy nie będę taki jak moja siostra nigdy nie będę miał własnego dziecka. Zesmutniałem , a moja twarz dotychczas zarumieniona całkiem zbladła. Moja siostra zauważyła to ,przeprosiła rodziców i ze mną za rękę weszła do mojego pokoju. Zamknęła go na zamek i usiadła na ziemi tuż obok mnie.
-Powiedziałeś im ?- zapytała -Wiedziałem o co jej chodzi . Zawsze mówiła ,że zrozumieją tą "okoliczność" .
-Nie, nie powiedziałem im o tym : mruknąłem .
-Harry oni to zrozumieją musisz to w końcu powiedzieć.
-Kiedyś to powiem, ale nie teraz ...proszę cię o dyskrecje.
-Dobrze, ale w końcu sami się połapią ,a wtedy będą bardziej to przeżywać
-Pomyśl- dodała po czym poczochrała moje włosy i wyszła z pokoju.
Po jej wyjściu było około godziny 16 ,a ja położyłem się na łóżko i odliczałem godziny do spotkania z Louisem ...
            

   "1 h i 40 minut później "
Wybiła godzina 17 :40 jak najszybciej nałożyłem na siebie płaszcz i wybiegłem z domu. Po paru minutach byłem nad stawem, gdzie czekał na mnie Louis .
-Witaj Loczkowaty chłopcze : zagadnął
-Cześć odpowiedziałem radośnie
Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy gadać . Po paru minutach gadania bez sensu z nieba zaczęły spadać duże płatki śniegu. Ucieszył mnie ten widok, ponieważ kochałem zimę. Najbardziej lubiłem wychodzić wtedy nad staw. Woda była zamarznięta , na drzewach znajdowała się duża warstwa śniegu , a to wszystko dopełniało błękitno - białe niebo ozdobione kształtnymi chmurami.
- A więc Harry , muszę przyznać ,że jesteś bardzo interesującym chłopakiem : stwierdził Lou
-Ja interesujący !Hahahah ...- zaśmiałem się głośno
-A co nie jest tak ? -zapytał Lou
-Wiesz gdybym był interesujący ojczym nie patrzył by na mnie z nienawiścią ... zacząłem
-Ojczym ? :zapytał zaskoczony Louis
-Tak mój tata umarł na zawał, gdy byłem mały : odpowiedziałem .
-Współczuje ... wiesz jeżeli będziesz czegoś chciał to mów .- usłyszałem w odpowiedzi.
Dzięki ... - uśmiechnąłem się.
- Nie ma za co przyjaciele muszą sobie pomagać .Słowo przyjaciele Louis powiedział niepewnie
-Przyjaciele ?! zapytałem zaskoczony
- Jeżeli za szybko to mów ... możemy być na razie kolegami
-Nie ja chce być twoim przyjacielem..-wyszczerzyłem się
- To w takim razie ... zapraszam na spacer .- powiedział
-Chętnie. Wstałem z ławki i wraz z Louisam poszedłem w stronę parku. Rozmawialiśmy o studiach i o różnych innych rzeczach.
-Mam pomysł : powiedział
-Jaki ? zapytałem
-Przedstawię cię Jess . co ty na to ? zapytał
-A ja mam jeszcze leszy! Może za tydzień bo wtedy Naill wraca z Irlandii, gdzie pojechał na jakieś święto , spotkamy się wszyscy razem i pogadamy ...co ty na to? spytałem Louisa
- Genialny pomysł Haroldzie : stwierdził Louis Po czym zaczęliśmy się śmieć .
Przy louisie czuje się sobą . On jest fantastyczny , śmieszny i miły.
         

Kolejny tydzień w każdej wolnej chwili spędzałem z Louisem on pomagał mi szukać pracy i poprawiał mi chumor , gdy nadszedł dzień spotkania z Horanem i Jess , nie wiem czemu ,ale denerwowałem się .Martwiłem się co Naill pomyśli o Louisie i na odwrót. W końcu wybiła godzina 14 . Z Louisem , Naillem i Jess postanowiliśmy spotkać się w Milkshake City , ponieważ staw był miejscem tylko i wyłącznie moim i Louisa. Gdy już wszyscy tam byliśmy. Przedstawiliśmy się na wzajem, a ja nie mogłem się nadziwić temu ,że pomimo wypadku ta dziewczyna ciągle się uśmiechała.
-A więc Louisie... jak poznaliście się z Harrym ?-zapytał zaciekawiony blondas
-Harry był wówczas na spacerze , a ja również i tak jakoś wyszło...
 - Aha ... - powiedziała Jess próbując wdrążyć się do tematu.
-To może pójdę po napoje ? zasugerowałem
- Jak chcesz ... ja chcę czekoladowego- powiedział Horan
-Ja takiego samego -Powiedziała Jess .Na co on się uśmiechną
- Ja mam ochotę na waniliowego: stwierdził Lou
-To ja wezmę truskawkę .Powiedziałem sam do siebie i ruszyłem w stronę kasy. Po chwili wróciłem niosąc w ręku zamówienie . Louis pomógł mi je postawić, a jeden dał Jess prosto do rąk
-Ahhh a więc Naill jakie jest twoje hobby ? zapytał Louis blondasa , który popijał swój czekoladowy napój .
-Kocham grać na gitarze i czasem pośpiewać ... kocham jeść ponad życie
-A twoje?- dodał po chwili
-Lubię czytać , śpiewać , jeść marchewki i oglądać filmy
- To tak samo jak Harry on też kocha śpiewać ,oglądać filmy i czytać . : powiedział Horan
- Tak ja to kocham -przyznałem i nieco się zarumieniłem
-A twoje Jess -zapytałem
- Kocham słuchać muzyki i wyobrażać sobie jak wygląda świat...
Wszyscy zesmutnieliśmy a Louis lekko objął dziewczynę ramieniem i powiedział
-Jeszcze kiedyś przejrzysz na oczy nie martw się.
Żeby rozluźnić atmosferę zmieniliśmy temat na śmieszniejszy i poszliśmy do parku . Zagraliśmy w zadanie i pytanie. Najśmieszniej było kiedy Louis zmuszony został do zatańczenia na samym środku placu walca ,wyginał się przy tym , a my nie mogliśmy przestać się śmiać. Cieszyłem się ,że zgraliśmy taką paczkę i ,że oni się polubili , a ja zacząłem coraz bardziej i bardziej lubić Louisa.


            ___________________________________________________
 o to rozdział 3 . Szczerze mówiąc nie wiem jak wyszedł... xd
                      Proszę komentować . I jak zwykle przepraszam za błędy ;**
  xxx

                          

2 komentarze:

  1. Cudowny ♥.♥ Awww... Harry podoba się Louisowi. ;*** To takie słodkie. <3 Cieszę się, że wszyscy się zaprzyjaźnili. Już się nie mogę doczekać next'a. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń