niedziela, 20 maja 2012

Rozdział 10

   Kotek leżał , a z jego łapki leciała krew. Nie wytrzymałem i po moich oczach poleciały łzy . Louis podszedł do kociaka i  wziął go na ręce. Zwierzątko delikatnie pisnęło i zwinęło się w kłębek . 
- Idziemy do weterynarza - oznajmił spokojnie Louis i ruszył przed siebie . Szedłem za nim nadal płacząc , a Louis tylko głaskał małego kociaka .
-A jak on nie przeżyje , albo nie znajdzie się właściciel  ? - zapytałam roztrzęsiony 
- Na pewno przeżyje , a jak nie będzie właściciela to my się nim zajmiemy - uspokoił mnie Louis .Mój ukochany  pogłaskał kotka za uszkiem i na szyjce biednego zwierzątka ujrzał obróżkę z numerem telefonu . 
- Jest numer  właściciela , więc raczej go znajdziemy - posłał mi ciepły uśmiech. W końcu doszliśmy do szpitala dla zwierząt. Weszliśmy do środka i  bez kolejki weszliśmy do gabinetu lekarza . Na widok małego czarnego kotka ,z krwawiącą nogą lekarz nieco się przeraził ,ale zaraz potem zaczął czyścić ranę i bandażować . 
 - To wasz kotek chłopcy ? - zapytał lekarz 
- nie! znaleźliśmy go w takim stanie , ale na obróżce  jest numer telefonu .- zaczął Louis .Weterynarz wyciągną telefon i wykręcił numer , a piętnaście minut po zakończeniu rozmowy przybył właściciel , który nie wyglądał na dobrego właściciela.


 Oczami Harr'ego 


  Przed nami staną stary i  niechlujnie ubrany człowiek. Gdy podszedł do nas bliżej czuć było zapach wódki i papierosów .
- Czy to pana kotek ?- zapytał lekarz , a mężczyzna wziął kocura za sierść i dokładnie obejrzał . 
- Tak , mój niestety - przyznał mężczyzna i zrzucił kota na ziemie , mały bezbronny kotek zwiną się z bólu , a ja nei wytrzymałem i uderzyłem mężczyznę pięścią w nos , a on chyba się złamał , bo zaczął bardzo krwawić .
- Coś ty szczeniaku zrobił ? Chcesz skończyć jak ten zasrany kocur !- krzyknął 
- Należało się panu - przyznał Louis i wziął Małego wystraszonego kotka na ręce .
- Proszę pana , nie uważa  pan , że to my powinniśmy zaopiekować się tym bezbronnym zwierzątkiem , czy ono nie dość już wycierpiało ? zapytał Loui , a ja bardzo się ucieszyłem . Lekarz po krótkiej chwili przyznał mi racje , a ten pijak tylko machną ręką i wyszedł. Wzięliśmy małego kotka i receptę na maści dla niego . Po drodze do domu wstąpiliśmy do apteki i kupiliśmy dane lekarstwo , poszliśmy również do marketu i tam kupiliśmy mleko i karmę dla kotów . Będąc już w domu nalaliśmy małemu mleczka  i usiedliśmy na sofie 
- Jak go nazwiemy ? zapytałam zaciekawiony 
- Może Azyl w końcu , jest tu bezpieczny . 
 No tonąłem się i wziąłem małego na rączki , a on oparł główkę  o moje  ręce. 

_____________________________________________________________________________


No i jest kolejny rozdział , który nie jest smutny :))  Udało mi się napisać jakiś weselszy . ^.^ 
Zapraszam do czytania i komentowania . ;**** co robimy Azyluś uśmiech
     Kocham was <3 Viper kiedy umawiamy się , bo ja naprawdę muszę cię poznać ;**** <3 

3 komentarze:

  1. Księżniczko nie poznaje cię ty i wesołość? Czy głowa cie przypadkiem nie boli? A może się odemnie zaraziłaś głupotą o.O XD? A tak poza tym genialny rozdział :) Czekam na nexta ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki cudowny rozdział! ;**** Bosh, ty nie tylko umiesz pisać smutne! WOW! ;DD <3 Nie spodziewałam się, że Loczek walnie temu facetowi, ale to świetnie. ;DD Nie będzie mi się tu wyżywał na biednym kotku. :( I tak go już w chuj skrzywdził. -.- A Louis... Boże, on jest zajebisty! ♥ Taki kochany i słodki.... *.* Rozpłynęłam się w marzeniach. <333 Jak można napisać coś równie wspaniałego?! ;** Nie wiem, ale ten rozdział wyszedł Ci prześwietnie! ♥.♥ Awwwwww... Śliczne imię dla kotka. ♥ Azyl. ;** Lou zawsze ma zajebiste pomysły, ale teraz to już przegiął. <333 Bosko, skarbie, bosko! ;* Kiedy się umawiamy? No nie wiem. xDD Może w Sobotę? Co ty na to? ^.^ ;D Pogadamy jeszcze na fejsie na ten temat, kochana. <333 Też Cię Kocham. ♥ Czekam na kolejny rozdział. ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Fajnie piszesz
    Zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń