piątek, 20 lipca 2012

Rozdział 14

 Oczami Louisa 


 Do Londynu dolecieliśmy bardzo późnym popołudniem. Pierwszym naszym czynem zrobionym w domu, było rzucenie walizek Azyl pobiegł na kanapę i tuląc się w beżową poduszkę zasną. Podszedłem  do Harr'ego i objąłem go od tyłu. Na początku staliśmy tak bez słów i bujaliśmy się, a później szepnąłem mu do ucha. 
- Wprowadzi się do mnie 
On  zdmuchną swoje loczki z twarz i powiedział równie szeptem
- Wiem, ze muszę... w końcu martwię się o twój brzuszek .Powiedział i odwrócił się w moją stronę tak, ze stykaliśmy się nosami.
- Na zawsze, Harry zamieszkaj u mnie. Stwórzmy rodzinkę. Ja , ty , Azyl ... - uśmiechnąłem się i zagryzłem wargi w oczekiwaniu na odpowiedz. 
Loczek zaczerwienił się i zdumiał. Chyba nie myślał, ze kiedykolwiek mu to zaproponuje,
- Na pewno tego chcesz? - zapytał- będziesz musiał mnie znosić - zaśmiał się
- Tak Harry tego chcę... budzić się koło ciebie, patrzeć jak zasypiasz, opiekować się tobą, kochać Cię i zawsze być przy tobie - podniosłem go i zaniosłem na kanapę. Położył się na kanapie , a ja usiadłem na nim. Pochyliłem się. Stykaliśmy się twarzami, czułem jego oddech na mojej twarz. Zapach kawy, którą pił w samolocie. Czułem jego perfumy, proszek do prania, który kupiliśmy razem. Czułem całego jego. Chciałem czegoś więcej niż całusów, ale to wydarzenie musiało być wyjątkowe. 
- Zgoda, skoro, aż tak bardzo chcesz - zaśmiał się. Zastała chwila ciszy 
- Możesz mnie już pocałować - dodał udając, urażonego. Najpierw delikatnie musnąłem jego usta, co przerodziło się w namiętny pocałunek . 


~~*~~ 


 Po godzinie  postanowiliśmy iść po rzeczy loczka. Wyszliśmy z naszego domku i ruszyliśmy do domu rodziców  Harr'ego. Ohhh cudownie  było znów iść uliczkami Londynu, mijając znane nam miejsca, park... kawiarnie. Rozkoszowaliśmy się każdymi chwilami. W objęciach Harr'ego było mi tak dobrze. Nagle po drugiej stronie ulicy ujrzałem Bena. Szedł wolnym krokiem spoglądając w różne strony. Jego czarne włosy pod wpływem wiatru powiewały, przez chwile wydawało mi się , że na mnie patrzy.




 Oczami Bena :


 Szedłem uliczkami Londynu mijając kwiaciarnie , moją ulubioną kawiarnie, a tu nagle ujrzałem Louisa na drugiej stronie ulicy. Jednak mój ukochany nie był sam. W jego objęciach znajdował się ten, ten... małolat... jak mu tam Harry . Byłem wściekły, na zielonookiego , że odebrał mi mojego chłopaka. Ale miałem już plan, wiedziałem, ze ten, ten idiota będzie cierpiał... z miłości do Louisa mogę zrobić wszystko... o tak Loczek pożałuje, że  zaczął spotykać się z Lou.... 






 ~~*~~ 
 Jest kolejny moim zdaniem nudny troszkę rozdział.... wiem pogmatwałam i zmierzam coś z tym zrobić xd . Dziękuję Amy za to, ze wgl zaczęłaś czytać tego bloga, komentujesz go i obserwujesz .... <3333 ;** No i dziękuję tobie : Viper;* Za to, ze komentujesz , czytasz, obserwujesz  i dajesz mi kopa w dupe ... 


<3333 ;**
 Wasze komentarze dają mi silę do pisania.... kocham was ;***
          Do reszty ludzi odwiedzającego tego bloga i obserwujących ....
   Błagam was komentujcie <33 Może dla was to nic, ale dla mnie  to wiele. Wiem , ze jest was więcej.... jeśli chcecie skrytykować tego bloga, to krytykujcie <333 To już będzie coś ^.^
             Dziękuję ^.^  <3  

3 komentarze:

  1. Szczerze, to nie wiem za co te podziękowania.
    A co do rozdziału. Uwielbiam jak Ben określa Harry'ego "zielonooki". To brzmi jakby nasz Loczuś był jakimś przestępcą ;D Swoją drogą mam nadzieję, że Ben jednak sobie odpuści i nie zrobi Hazzuni. Skoro Louis jest z nim szczęśliwi, to niech tamten to uszanuje... Mniejsza i tak wiem, że napiszesz to świetnie. Tylko trochę mi szkoda, że ten rozdział jest taki krótki ;)
    Fajnie, że Harry się wprowadzi do Lou. Rodzinka ;) Najbardziej mnie rozwalił tekst "Możesz mnie już pocałować". To zabrzmiało jak formułka księdza podczas ślubu "Teraz możesz już pocałować pannę młodą" :D Wiem, dziwne skojarzenie ;)
    Czekam na kolejny ^.^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nudne? Nudne? Jaga nie denerwuj mnie zajebiste *.* sory że dopiero teraz go czytam ale jak wiesz nie miałam czasu,ale moim zdaniem zajebisty rozdział jak każdy :p ciekawe co zrobi Ben Harremu O.O a jak coś mu zrobi to mu wpierdole xD Własnie nastepnym frazem w domu nieżal mi się że nie umiesz pisać bo umiesz :* Kocham Cie :*

    OdpowiedzUsuń