Jest to blog o Larrym . Założyłam tego bloga , ponieważ koacham Larr'ego ... mam nadzieje ,że się spodoba . Była bym wdzięczna gdybyście zostawiali komentarze xxx
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Rozdział 1 ( Ta świadomość ,że jestem inny)
Obudziłem się , lecz oczy nadal miałem zamknięte. Chwile poleżałem zastanawiając się jak będzie wyglądać dzisiejszy dzień, pewnie tak samo jak każdy. Codziennie trapiła mnie myśl ,że ktoś dowie się o tajemnicy , którą zna tylko mój przyjaciel Naill , i moja starsza siostra Gemma , która mieszka daleko od mojego miejsca zamieszkania czyli od Londynu. Oboje pzysięgli ,że nic nikomu nie powiedzą i sami nie będą zbyt często o tym wspominać. Zległem się z łóżka , wyjąłem jakieś ciuchy z szafy i ruszyłem do toalety. Zamknąłem się w niej i popatrzałem w lustro , podrapałem się po głowie i pomyślałem "Kim ja do cholery jestem ?"
Może niewidać tego po mnie ale jestem inny , gorszy ... . Nie boje się o tym powiedzieć mamie i ojczymowi bardziej przeraża mnie ich odpowiedz, reakcja . Pewnie kazali by mi nikomu o tym nie wspominać , albo najlepiej udawać ,że jest ok, ale DO CHOLERY nie jest .
Może wygladało by to tak , podszedł bym do nich i powiedział " Nie jestem osiemnastoletnim Harrym za , którego mnie macie . Pewnie mama i ojczym zaśmiali by się , a mama powiedziała " Synku , byłam przy twoim porodzie , zdecydowanie jesteś moim ślicznym , lokowatym synem , o pięknych zielonych oczkach " . Ja popatrzył bym na nią , w moich oczach znalazły by się łzy, ale powiedział bym " Mamo. ja jestem Gejem" Po czym znając życie popłakał bym się . Mama spuściła by wzrok , ojczym również a ja poszedł bym do pokoju nie mogąc wytrzymać tego widoku. Po pewnym czasie mama przyszła by do mnie wyjaśniła ,że dorastam i to tylko Hormony ja wyskoczył bym na nią i powiedział " To nie są ,żadne cholerne Hormony , to ja ..." mama powiedział by ,że to ona ma racje i kazała by mi o tym nikomu nie wspominać , a najlepiej zapomnieć. Udawała by potem ,że wszystko jest dobrze , ale w głębi duszy uważała by mnie za odmięca , nie patrzała by na mnie tak samo. Oczywiście ojczym także patrzał by na mnie jak na Idiotę . Otarłem łzy , które spłyneły mi z policzka po czym poszedłem pod prysznic ,po którym ubrałem się i zszedłem na dół do rodziców, którzy byli przyzwyczajeni do mojej smutnej buzi , która miała taki wyraz od pierwszej klasy gimnazjum gdzie dowiedziałem się ,że jestem homo.
Wspomnienie :
Szedłem z moim przyjacielem do szkoły , kiedy on spytał:
- Czemu zerwałeś z Lisą ?
- Ahh nieczułem tego : mruknąłem
- Oj stary , stary ty weź nie bądz taki krytyczny , każda dziewczyna na ciebie leci , każda zazdroszcze ci : Odpowiedział
Ja nieświadomy wziąłem go za ręke i pociągnąłem w strone jakiejs ciemnej uliczki . Gdy się zatrzymaliśmy spojarzałem mu prosto w oczy i pocałowałem . On popatrzył się na mnie i bez słowa odszedł. Po tym wydarzeniu , bałem się ,że straciłem przyjaciela . Od zmartwień rozchorowałem sie i nie chodziłem do szkoły.
- Harry , ktoś do ciebie: uzłyszałem 3 dnia mojej choroby.
-Niech sobie idzie: mruknołem po czym zakryłem się kołdrą. Mama ni eposłuchała mnie i wpuściła gościa do mojego pokoju.
- Hej usłyszałem znajomy głos . Odkryłem się i spojrzałem na wyszczerzoną twarz Nailla .
- Czego chcesz ...: syknołem bez powodu.
Horan zamkną drzwi i usiadł na skrawku mojego łóżka .
-Pogadać : odpowiedział.
- Słuchaj wiem ,że zrobiłem źle i napewno nie chcesz się ze mną przyjaznić.
- Ajj Harry , po pierwsze nie zepsuje przez to naszej przyjaźni a po drugie jestem twoim najlepszym kumplem więc muszę Cię wspierać : powiedział po czym przyjacielsko obją mnie ramieniem .
- Dzięki...... czemu muszę być inny? : zapytałem i poczułem zbliżający sie płacz.
-Harry ty nie jesteś inny .!
- cchciałbym w to wieżyć ... powiedziałem po czym poprosiłem -Mógłbyś nikomu o tym nie mówić
- jasne : usłyszałem w odpwiedzi po czym Horan klepną mnie po ramieni i zbliżył się do drzwi .
-Naill ?! krzyknąłem
-Tak ? uśmiechną się
- Dziękuje : szepnąłem na co Horan tylko się uśmiechną i poszedł. Po tym zdarzeniu wiedziałem ,że moge na niego liczyć .
Usiadłem do stołu i sięgnąłem po tosta .
-Gemma przyjeżdza na święta... zaczeła mama
-fajnie , mruknąłem . No tak za dwa tygodnie święta... ahh jak ten czas leci.
- Co zamierzasz dziś robić : podją tym razem próbę mój ojczym . Ale ja wiedziałem , że on teraz myśli " Widzisz gówniarzu mogłeś iść na studia , a nie bonki zbijać ".
- Przejde się gdzieś ... odpowiedziałem słownie ale myślami powiedziałem " Tak Robercie (bo tak ma na imie mój ojczym ) jestem osiemnastoletnim chłopcem , który nie jest na studiach ... i nie powinno cię to obchodzić , moim ojcem nie jesteś..."
-Dobrze...: powiedziała mama uśmiechając się . Nie miałem ochoty na jedzenie więc wząłem tylko gryza tosta, wstałem od stołu pobiegłem do pokoju z , którego wziołem MP 3 i wyszedłem z domu. Szedłem dobrze znanymi mi uliczkami , minąłem nawet tą ciemną uliczka , w której zorientowałem się ,że jestem Homo. W końcu doszedłem do mojego ulubionego miejsca . Tym miejscem był mały staw , który odkryłem będąc mały , kiedy umarł na zawał mój prawdziwy ojciec czułem się zagubion , więc pewnego dnia uciekłem z domu byłem dość mały więc niezbyt znałem uliczki , poprostu biegłem przed siebie , co doprowadziło mnie tutaj ... to miejsce nazwałam Relief , ponieważ uznałem ,że to odpowiednia nazwa. Usiadłem na ławce , wyłączyłem MP3 , które grało mi przez cały czas i zamkąłem oczy.
- Ahhh , chodzi o to ,że : usłyszałem jakiś nieznajomy głos . Odróciłem się by zobaczyć kto to. Za mną stał niezbyt wysoki , chłopak o brązowych włosach z grzywką , rozmawiał z kimś przez telefon.
- to była tylko teza , ktrórą przedstawił nam prowesor : ciągną dalej chłopak , i kątem oka spojrzał na mnie .
-Z resztą dasz sobie rade . Pa Jessi : zakończył rozmowe i podszedł do mnie.
- Mogę tu usiąść : spytał po czym wskazał ręką na pustą część ławki. Ja tylko kiwnąłem potakująco głową . Popatrzyłm się na niego badawczo. Dopiero teraz mogłem go dokładnie pooglądać .Miał śliczne oczka , na które padała grzywka , usta miał wypełnione , takie śliczne.
Nie miałem ochoty jak narazie na rozmowy więc spojrzałem przed siebie i zagapiłem się. Poczułem jego wzrok na sobie , ale jak tylko na niego zerknąłem on udawał ,że jest zajęty czytaniem książki. Po paru takich spojrzeniach zdenerwowałem się :
-Czemu na mnie patrzysz ? spytałem
- Przepraszam , nie irytuj się Lokowaty : mam na imie Louis ... :powiedział
- Ja jestam Harry .
-A więc Harry.. co robisz sam w taki piękny dzień nad stawem? spytał Louis
-Nic, zastanawiam się .. mruknąłem
- Ahh zastanawiasz ... : powtórzył i uśmiechną się
- A ty Louisie : spytałem
-Rozmyślam ... Hej może masz ochotę na gorącą czekolade i sernik?
- Czemu nie : odpowiedziałem i lekko się uśmiechnąłem. Chłopak wstał i podał mi ręke i pociągną do góry tak ,że wstałem . Szliśmy przed siebie.
- Znasz loczku , taką kawiarenkę gourmet?
- Nie nie znam i czemu mówisz do mnie Loczek ? spytałem
- Ponieważ , jeżeli trudno ci to zauważyć masz loczki na głowie.
- No tak ... Loki : powiedziałem ze skrzywieniem nie przepadałem za nimi
- A loczki bardzo ci pasują : powiedział widząc to skrzywienie.
- Dziękuje : powiedziałem i czując ,że się rumienie ukryłem twarz pod szalkiem
Reszta drogi mineła w niezręcznym milczeniu . Raz ja patrzyłem się na Lou a czasem on na mnie .
-Jesteśmy : powiedział i wskazał mi duży czarny budynek na , którym widniała nazwa kawiarni. Weszliśmy do niej i podeszliśmy do lady.
-Czekolade i sernik? spytał Lou
- Spoko ja sobie kupie : powiedziałem nie chcąc wyjść na naciągacza
-Loczku, Loczku ja cię zaprosiłem i ja stawiam : Zaśmial się niebiesko oki.
- Niech ci będzie: mruknąłem obojętnie.
-czyli sernik i czekolada : powtórzył pytanie ,a ja twierdząco pokręciłem głową. Usiedliśmy przy ladzie i czekaliśmy na zamówienie.Gdy do nas doszło podziękowaliśmy i zaczeliśmy wcinać.
-Co czytałeś tam nad stawem ? spytałem z ciekwawości
-A więc nasz wykładowca z matematyki , kazał nam dowiedzieć się więcej o Pitagorasie , więc czytałem o nim. A ty studjujesz?
-Nie : dpowiedziałem którtko
- Więc co porabiasz całymi dniami : spytał Louis
-Szlajam się bez sensu , czytam , oglądam ....: odpowiedziałem Louisowi
-Aha ... bardzo interesujące : wyszczerzył się Loui
ja tylko się uśmiechnąłem i łyknołem gorącej czekolady. Chwile sedzieliśmy bez gadania.
-Ta Jess , z którą gadałeś nad stawem ...to twoja dziewczyna? spytałem
-Nie moja przyjaciółka ze studiów ... nie mam dziewczyny :usłyszałem w odpowiedzi.
Potem zaczeliśmy gadać nawet nie wiem o czym . Na gadkach o wszystkim i niczym zleciało 2 godziny .
- Oj mój drogi Harry : mruknął Louis - muszę iść
- Łał to już Loczek nie jestem ? spytałem udając smutną mine
- Nie chcę się przywiązywać do tego, ponieważ , niewiadomo czy się jeszcze spotkamy : powiedział smutny Louis
- Może się jeszcze spotkamy , nie odbiore ci przyjemności mówienia Loczek: powiedziałem po czym pomyślałem ,że to miłe jak tak do mnie mówi .
-Dobrze Loczku : odpowiedział Loui i zapisał mi swój numer na kartce.
-Zadzwoń jak będziesz miał ochotę . Dodał zostawił pieniądze za zamówienie na stole i wyszedł. Zaraz po tym zwinąłem maleńką kartke i schowałem ją do kieszeni. Po niecałych pół godzinach byłem w domu . Rzuciłem się na łóżko , sięgnąłem po zdjęcie mojego taty , które leżało na mojej szafce nocnej , było oprawione w srebną ramke. Spojrzałem na nie i popłakałem się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Nareszcie :)) Cudowny <3
OdpowiedzUsuńJaki cudowny blog *.* Serio śliczny <333 Opowiadanie z Larrym. ♥ Kocham je. <3
OdpowiedzUsuńDziękuje ;**
Usuń