poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział 2 ( Czy to możliwe.?!)



- Odbierz , ten cholerny telefon:Krzyknąłem sam do siebie, gdy usłyszałem "Tu Louis zostaw wiadomość po sygnale ."Dzwoniłem do niego kilka razy w tym tygodniu ale ciągle włanczała się ta sekretarka.Było około godziny piętnastej kiedy oznajmiłem ,że wychodzę na spacer. Będąc w nie wielkiej budce kupiłem sobie Late i poszedłem nad staw.Usiadłem na ławce , która stała tak ,że widać było prawie caly staw.Łyknąłem late i zacząłem myśleć nad moim życiem , a raczej nad sensem mego życia .W sumie to miałem bardzo złe ,życie. Mój ojciec nieżyje , matka nieczęsto na mnie patrzy bo przypomina jej sie ojciec natomiast ojczym na każdym kroku podkreśla jaki ja jestem głupi i daremny i myślałem  nad tym ,że Louis nie chce najprawdopodobniej ze mną gadać. Dziwiło mnie to ,ale też nie, przecież on mnie nawet nie zna i napewno ma swoje sprawy i nie ma czasu  na spotkania z lokowatym osiemnastolatkiem.Siedziałem tam sam z ponurą miną , wiatr delkatnie poruszał moje włosyy.Odopoczywałem tam przez dłuższą chwile , kiedy dostałem sms . Odziwo był od Lou.Sms brzmiał tak : " Przepraszam cię za to ,że nie odbierałem ale miałem zajęcia.Teraz mam godzinną przerwe , więc będę na ciebie czekał w kawiarni
gourmet" Po przeczytaniu tego sms rzóciłem resztę late na podłoge , chwile popatrzyłem się na powoli wylewającą się na beton kawe po czym złapałem się za głowe i nazwałem Debilem.Przecież mówił mi ,że studjuje .Czym prędzej pobiegłem do kawiarnii. Byłem właśnie tuż przed nią   kiedy potknąłem sie i upadłem prosto w ramiona Louisa.

-No proszę , proszę dopiero drugie spotkanie a już mnie tak witasz : zaśmiał się Louis

-Hej- powiedziałem zawstydzony

-Sorka Potkąłem się :dodałem po czym lekko odsunąłem się od Louisa.

- Nic się nie stało ...to co gorąca czekolada i sernik- Zapytał.Pomimo ,iż nie dawno wypiłem Late to i tak nie mogłem mu odmówić. Jego oczy były takie przekonujące.

-Tak , ale tym razem ja stawiam -- Uśmiechnąłem się po czym weszliśmy do kwiarnii.Zamówiliśmy sobie sernik , czekolade i usiedliśmy do stolika. Rozłożyliśmy się na miejscach Lou ,rzócił torbe , którą miał na plecach i zają miejsce na berzowej kanapie. Ja usiadłem na przeciwko niego . Gdy zamówienie przyszło podziękowaliśmy i  zaczeliśmy jeść .

-Może opowiesz mi coś o sobie: zapytałem zaciekawiony

- A więc mam na imię Louis Tomlinson mam 20 lat , obecnie studjuje . Od dziecka mieszkam w Londynie , moją najlepszą przyjaciółką jest Jess Reyson , która ma również 20 lat.

-Aha ...a opowiesz mi coś o tej Jess? Zapytałem

- Z przyjemnością : odpowiedział, łykną czekolady i zaczą opowiadać . Zaprzyjaźniliśmy się w szóstej klasie .Później w gimnazjum miała wypadek i oślepła. Jej rodzice w tym wypadku zgineli więc zamieszkała z ciocią. Oczywiście w tamtych trudnych momentach byłem z nią i nadal jestem. Ale nigdy nie byliśmy dla siebie nikim innym niż przyjaciółmi.
  Zamurowało mnie. Bardzo współczułem tej dziwczynie.

-Teraz ty Loczku...powiedział Lou przerywając przy tym niezręczną ciszę.

-A wiec nazywam się Harry Styles mam 18 lat nie studjuje , również mieszkam w Londynie od dziecka moim najlepszym przyjacielem jest Niall Horan , który ma 19 lat.

-Inetresujące...opowiedz mi o Niallu -  powiedzial ,po czym popatrzył się na mnie wrokiem mordercy.

-Znam go od gimnazjum , on również nie studjuje tylko ,że w przeciwieństwie do mnie ma prace i dziewczyne : wyszczerzyłem się .

- Aha -odpowiedział po czym zjadł ostatniego kęsa ciasta i dodał

- Muszę już iść Harry- Nie zdziwiło mnie ,że teraz powiedział Harry w końcu nie chciał mówić Loczku i przyzwyczajać się do tego.

-Może jutro się spotkamy? -  zapytałem z nadzieją w głosie , którą on napewno wyczół.

-Ok. może o 18 nad stawem ? zapytał

-Dobrze to do jutra : uśmiechnąłem się .Louis zapią guziki płaszcza do końca, poklepał mnie przyjacielsko po ramieniu i odszedł. Chwile siedziałem w bazruchu lecz gdy usłyszałem znajomy mi męski głos ocknąłem się. Co prawda głos Nialla , który właśnie mnie ocudził nie był tak cudowny jak głos Louisa, ale nie był też najgorszy. Przedemną stał Horan z kawałkiem sharlotki na spodeczku.

-Mogę się dosiąść -  wyszczerzył się

-Jasnie - odpowiedziałem po czy podparłem brode o rękę.

-Kim był ten koleś co tu z tobą był?- zapytał ciekawski Niall.

-To był Louis mój ... i tu się zawahałem nie wiedziałem czy jestem jego kolegą czy przyjacielem

-Kolega.- dodałem po chwili namysłu.W końcu zbyt długo to my się nie znaliśmy.

-Aha ... odpowiedział blondas po czym wzią duży kawałek ciasta . Siedzieliśmy i rozawialiśmy dobre dwie godziny, ale świetnie się bawiliśmy. Przypomniałem sobie o jutrzejszym spotkaniu . Do domu wróciłem bardzo późno więc odrazu położyłem się spać.
_______________________________________________...................................................________
 I tak powstał rozdział 2 . Sorka ,że narazie takie nudne , ale przysięgam ,że potem się rozkręci .! Proszę was zostwiajcie komentarze bo nie wiem czy jest sens dalej to pisać .
                                           xxx

3 komentarze:

  1. Cudowne ♥.♥ Naprawdę prześliczne. ;*** Już się nie mogę doczekać, aż rozkręcisz to opowiadanie i aż zaiskrzy pomiędzy Harrym i Lou. <3 Kocham. xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiście piszesz :* kocham

    OdpowiedzUsuń