Oczami Harr'ego
Szedłem drogą prowadzącą do mojego domu, ale jakoś nie miałem ochoty tam wchodzić. Spojrzałem na zegarek była 10:30 , przypomniałem sobie jak wygląda grafik Roberta i od razu uśmiechnąłem się do siebie , ponieważ Rober był teraz w pracy i nie będzie go do późnego wieczoru.Gdy doszedłem do domu lekko uchyliłem bramkę , przeszedłem przez ogródek i wślizgnąłem się do domu. Od razu pobiegłem do góry i zamknąłem się w swoim pokoju. Mama była na zakupach z Gemmą więc w domu byłem sam. Wszedłem na Twittera i na Facebooka nic jednak tam się nie działo więc wylogowałem się i wszedłem na Skypa.
Gdy się zalogowałem od razu zadzwonił do mnie Nial .
- Hej stary - powiedział smutnym głosem
- Co się stało ?- spytałem
- Selena mnie rzuciła - mruknął
- Przykro mi , u mnie też nie jest kolorowo - przyznałem
- Co się stało ? zapytał
- Pokłóciłem się z ojczymem i nocowałem u Louisa -odparłem
- U Louisa powiadasz - powiedział śmiesznym głosem
- Nial przestań !!! - krzyknąłem
- Musisz mu powiedzieć Harry ... najwyższy czas - stwierdził Nial
- Ty jesteś taki jak moja siostra ... naciskasz . Nie chcę żeby się odemnie odwrócił. I wiesz co nie mam ochoty gadać Pa- syknąłem po czym rozłączyłem się. Ze wściekłością zamknąłem laptopa i położyłem się na łóżku. Tylko Louis, Jess i Nial przytrzymywali mnie przy życiu. Gdyby nie oni już dawno przekroczył bym granice i odszedł.
Oczami Louisa :
" Ciekawe jak tam Harry " - pomyślałem . Nie chcąc się zbytnio zamartwiać postawiłem iść pobiegać, pomimo iż na dworze było zimno , ubrałem się w dres i wyszedłem. Gdy biegłem przez park nie chcący zderzyłem się z jakimś chłopakiem.
- Przepraszam zagapiłem się - powiedziałem
- Nic się nie stało ja też przepraszam - powiedział chłopaki i wstał. Ja zrobiłem dokładnie to co on . Popatrzyłem na niego i od razu mnie olśniło
- Ben ? - zapytałem zaskoczony
- Louis ? zapytał równie zaskoczony.
- Kopę lat . Jak tam u ciebie ? zapytałem
- Opowiem ci przy kawie - powiedział i ruszyliśmy w stronę budki z kawą. Usiedliśmy na ławce i powtórzyłem swoje pytanie
- Jak tam u ciebie ?
- Wszystko dobrze ... studiuje - Powiedział i posłał mi uśmiech
- Ja też ... ahh - powiedziałem
- Słuchaj Louis chodzi o tamto wydarzenie . Czułem się zagubiony i przykro mi ,że cię tak potraktowałem . Uwierz długo cie szukałem by cie przeprosić ... myślisz ,że dałbyś mi rade wybaczyć i zaprzyjaźnić od nowa ? Zapytał
- Ben nigdy nie miałem ci tego za złe... ale na razie nie mam siły na nowo budować naszej znajomości .. - Powiedziałem. Czułem się bardzo głupio z tego powodu ,ale nie mogłem tak po prostu na niego patrzeć .
- Rozumiem , ale jeśli kiedykolwiek zmienisz zdanie .. to w każdy czwartek i piątek pracuję na lodowisku . - Powiedział i odszedł. Było mi cholernie źle . Z takim nastrojem wróciłem do domu włączyłem telewizor i zacząłem jeść lody. Nagle przypomniałem sobie ,ze za siedem dni moje urodziny i święta . Wybrałem numer do mamy i zadzwoniłem .
- Halo ? - usłyszałem słabiutki głosik mamy
- Hej mamo , już nie mogę doczekać się świąt kiedy przylatujecie ? zapytałem
- Słuchaj skarbie przykro mi , ale nie dam rady. Mam operację a tata zostaje ze mną . - odpowiedziała
- A dziewczynki ? spytałem
- Są u cioci Doloris w Colorado . - odpowiedziała
- Aha czyli nici ze wspólnych świąt - zesmutniałem
- Niestety , ale życzymy ci wesołych świąt i oczywiście wyślemy ci prezent pa pa . - Rozłączyła się , a ja popłakałem .
4 dni później
Czemu Louis nie odbiera za dwa dni jego urodziny . Dosyć tego idę do niego - powiedziałem sam do siebie i wyszedłem . Gdy w końcu doszedłem do jego domu światła były zgaszone , a drzwi zamknięte . Wyjąłem z jego skrytki zapasowe klucze i wszedłem do środka. Rozejrzałem się dookoła ,ale nikogo nie było , wszedłem dalej i w końcu go ujrzałem .Siedział na kanapie opatulony w swój koc w króliczki i był cały zapłakany. Usiadłem koło niego i zapytałem :
- Lou wszystko dobrze ?
- Nie Harry , moja mama jest chora na raka .!
- Czemu wcześniej mi nie powiedziałeś ? Louis pomógł bym jakoś ! - krzyknąłem i przytuliłem się do niego
- Nic już nie pomoże Harry nic !
- To powiedz chociaż co mogę zrobić dla ciebie !
- Wprowadź się do mnie nie chcę być sam . Powiedział i wtulił się we mnie . Zaskoczony opatrzyłem na niego . Było około godziny 22 kiedy wyszedłem od Louisa i poszedłem do mojego domu po kilka rzeczy. Wychodząc z niego powiedziałem mamie ,że na kilka dni wyprowadzam się do Louisa i wyszedłem. U Louisa byłem około północy , rozpakowałem się i zaraz potem poszliśmy spać , ponieważ Louis był zmęczony.
- Harry - szepną Louis
- Tak ? zapytałem
- Dziękuje - powiedział i wtulił się we mnie. Ja tylko się uśmiechnąłem i zaraz potem byłem w krainie snów.
Oczami Louisa :
Rano gdy się obudziłem koło mnie nie było Harr'ego. Na jego poduszce leżała kartka z napisem " Poszedłem po coś na obiad , w kuchni masz kawę i kanapki . Harry xxx " . Przeczyłem ja i pomyślałem " Kochany Harry i jak tu takiego nie kochać ! " Obudziłem się z wyjątkowo dobrym humorem i miałem nadzieje ,ze nic mi tego nie zepsuje . Chwyciłem telefon do ręki i zadzwoniłem do mamy , gdyż chciałem jeszcze raz usłyszeć jej głos.
- Hej mamo - powiedziałem
- Hej skarbie - szepnęła. Jej głos był jeszcze bardziej słaby niż kiedykolwiek
- Mamo jak się czujesz ,szczerze ? zapytałem
- Źle ... kochanie chcę żebyś wiedział ,że zawsze cię kochałem i zawsze będę kochać
- Nie mów tak - krzyknąłem
- Jak? - zapytała .
- Jak byś się żegnała . Popłakałem się
- Kocham cię powiedział i rozłączyła się a ja poczułem łzy spływające po mich policzkach. Czułem się tak cholernie źle , że nie zważając na to ,ze przez cięcie się skarciłem Louisa , sam zamknąłem się w łazience , wszedłem do wanny i dokonałem dwóch cięć.
Oczami Harr'ego
Wróciłem do domu Louisa , z siatkami pełnymi produktów. Wszedłem do kuchni i położyłem zakupy na . stoliku . Rozglądnąłem się po domu lecz nigdzie nie widziałem Louisa . "Pewnie śpi " pomyślałem i ruszyłem po schodach do sypialni . Niestety myliłem się . Łóżko było puste. Gdy tak się rozglądałem po pokoju usłyszałem jęk. Dźwięk dochodził z łazienki. . Podszedłem do niej i tera wyraźnie usłyszałem głos Louisa.
- Louis ? zapytałem
- Zostaw mnie . Zostaw ! krzykną
- Louis otwórz te cholerne drzwi - krzyknąłem . On tylko głośno jękną .
- Dosyć tego rozwalam je . Krzyknąłem i z całej siły uderzyłem w drzwi .Po nie udanej próbie chwyciłem krzesło i nim walnąłem w drzwi , które po kilku razach rozwaliły się.
- Louis ! krzyknąłem widząc pociętego Louisa
- Głupku nie dawno na mnie się darłeś a teraz ty ?! Jak ty to możesz robić
- Moja mama ona się ze mną żegnała - Powiedział i jeszcze bardziej zaczął płakać . Przytuliłem go i pomogłem wstać .Poszliśmy do kuchni i tam zabandażowałem rękę Louisowi.
- Harry dzięki Ci , ale postanowiłem ,że pojadę do mamy do Kanady . Więc ze świąt nici - mrukną
- To w takim razie jadę z tobą nie możesz jechać sam ! zaprotestowałem po czym odwołałem jutrzejszą kolacje oraz imprezę urodzinową Louisa . On natomiast zamówił bilety i spakował się . Nazajutrz około godziny 12 wylecieliśmy do Kanady . Gdy tam już byliśmy czym prędzej pojechaliśmy do domu mamy Louisa . Gdy tam już byliśmy otworzyła nam bardzo chuda i blada kobieta , czyli mama Louisa
- Mama ? zapytał Louis
- Louis ! - krzyknęła kobieta i przytuliła Louisa , zaraz potem Louis przedstawił mnie i weszliśmy w głąb domu. Czułem smutek patrząc na tą kobietę . Jej twarz pokryta zmarszczkami była bardzo blada , nie było widać na jej twarzy rumieńców. Rozmawialiśmy chwilę po czym zjedliśmy obiad.
Dwa dni minęły bardzo szybko zwykle razem z mamą Louisa oglądaliśmy filmy i rozmawialiśmy. Ale miałem wrażenie ,że jego mama czuje się coraz gorzej. Oczywiście operacja była kłamstwem po prostu mama Louisa nie chciała mówić o swoim stanie zdrowia. Dziś urodziny Louisa właśnie miał kroić tort kiedy jego mama zaczęła się dusić. Louis czym prędzej zadzwonił po karetkę , która szybko dojechała. Jego mama z lekarzami pojechali do szpitala , a my po chwili z ojcem Louisa tam dojechaliśmy . Czekaliśmy pod salą i w końcu wyszedł lekarz
- Bardzo przykro mi , ale pani Lili nie żyje .- powiedział lekarz i odszedł
- Nieee - krzyknął Louis wyrwał się z moich objęć i wbiegł do sali gdzie odłanczano panią Lili od aparatu. Louis upadł na ziemię . Podszedłem do niego poklepałem i już chciałem przytulić kiedy Louis wybiegł gdzieś. Oczywiście pobiegłem za niem bałem się ,że zrobi sobie krzywdę . Biegnąc śladami Louisa , dotarłem na dach. Louis stał na samym skrawku dachu i był gotowy do skoku.
- Louis nie rób tego - wrzasnąłem przez łzy.
- Moje życie jest do dupy ! - usłyszałem w odpowiedzi.
- Aha czyli to ,że mnie poznałeś , to , że twoja mama była szczęśliwa i to ,że Cię kocham to te jest do dupy . ! - popłakałem się
- Co ty powiedziałeś ? zapytał się i spojrzał na mnie
- To co usłyszałeś jestem Gejem i jestem w tobie zakochany - parsknąłem - ale to bez sensu skoro masz mnie w dupie to skacz ! dodałem po czym upadłem na ziemię i jeszcze bardziej się popłakałem .Louis podszedł do mnie i z niedowierzaniem powiedział :
- Zakochałeś !
- Tak jestem inny możesz mnie zostawić! i tak masz mnie w dupie - syknąłem
- Harry ja też jestem inny i chyba też coś do ciebie czuje - odpowiedział
- To pomyśl jak ja się czuje .Kocham cię a ty chciałeś się zabić. Masz jeszcze 4 siostry ,ojca , mnie ,Jess , Nialla . Cz ty w ogóle myślisz ? Czy ty masz nas wszystkich w dupie ? krzyknąłem jesteś Samolubem - Myślisz ,że gdybyś się zabił ja by nie zrobił sobie krzywdy nie zabił bym się ?!
- Tak byłem samolubny . Przyznał - nie chcę byś cierpiał więc mówię ci prawdę ja ...
- Ty co ? zapytałem wściekły
- Ja też cę kocham - dodał po czym chwycił mój podbródek i złożył na moich ustach delikatny pocałunek .
Byłem szczęśliwy ,że nie skoczył i ,że odwzajemnia moje uczucia . Wiem ... to nie był odpowiedni czas na zwierzenia . Ale kto wie może gdybym tego nie zrobił , on by się zabił !?
______________________________________________________________________________
Kolejny rozdział . W miarę długi xd
Proszę o komentarze i przepraszam za błędy <33
xxx
Ja pierdole! *.* Skąd ty bierzesz takie pomysły, dziewczyno! <3 To jest cudowne! ♥♥♥♥ Niemalże cały czas płakałam. ;* A ta końcówka jest najlepsza! <3 Ja po prostu kocham to opowiadanie! ♥ Ślicznie, kochana. ;* Nie waż mi się nawet kończyć pisać! ;* Czekam na next'a. xxx
OdpowiedzUsuńDziękuję ;**
UsuńPrzepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale wcześniej nie miałam czasu.
OdpowiedzUsuńRozdziały przeczytałam wszystkie. Podobają mi się. Mam nadzieję, że Lou i Hazza będą razem i nie będą mieli żadnych problemów.
Dziękuję za komentowanie mojego opowiadania i że wgl je czytasz. :*
Kochana moja, kiedy następny rozdział? :D Bo już usiedzieć w miejscu nie mogę. xDD Ale serio. ;* Chciałabym już się dowiedzieć, co się wydarzy. ^^ *.*
OdpowiedzUsuńNa razie brak weny ,ale powinien za niedługo się pojawić xD
UsuńSuper ; *
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta ♥
www.juust-youu.blogspot.com
Normalnie się tak popłakałam i boże chyba wiem skad biezesz te pomysły...
OdpowiedzUsuńZ kąd ? xd
Usuń