czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 6

Oczami Louisa :
 Byłem zaskoczony wyznaniem Harr'ego , w sumie to nie wiem czy gdyby nie ono nie skoczył bym  i nie zakończył mojego żywotu .  Gdy  się pocałowaliśmy choć przez chwile zapomniałem o problemach . Jednak gdy skończyliśmy powróciłem do rzeczywistości ... Z moich oczu popłynęły słone łzy , które Harry delikatnie wytarł  opuszkami palców.
- Jestem przy tobie - szepnął mi do ucha
- Dziękuję - odpowiedziałem również szeptem . Harry usiadł na podłodze i oparł głowę o wystający kawałek komina. Ja oparłem głowę o niego i spojrzałem przed siebie , na  niebo , które ciemniało się coraz bardziej . Teraz gdy moja mama tam była miałem wrażenie ,że ona na mnie z niego patrzy.
- Co teraz będzie ? zapytałam , dalej wpatrując się  w niebo
- Będziemy żyć , razem nie zostawię Cię  samego , pomogę Ci , będę  się tobą opiekował - zaczął mówić
- Nie musisz dla mnie tego robić - odpowiedziałem wzruszony
- Muszę , jestem twój , cały twój  - powiedział loczek i pogładził mnie po głowie
- A ja twój -  odpowiedziałem .

 Oczami Harr'ego
 Chwilę jeszcze poleżeliśmy , a potem już razem za ręce zeszliśmy  na dól. Louis przeprosił mnie i poszedł do swojej rodziny. Po tych wydarzeniach postanowiłem ,że zadzwonię do mamy , ponieważ zdałem sobie sprawę ,że jej na pewno nie jest miło kiedy opuszczam ja w święta . Po paru sygnałach odebrała Gemma
- Halo ?
- Hej Gemma , wesołych świąt- powiedziałem
- Nawzajem braciszku - odpowiedziała
- Przykro   mi ,że nie jestem z wami , ale Louis przechodzi trudne chwile i muszę przy nim być - powiedziałem ze łzami w oczach
- Aha Louis . - powiedziała
- Posłuchaj Louis jest dla mnie teraz kimś ważniejszym nie tylko przyjacielem - wydusiłem to z siebie . Zagryzłem wargi i czekałem na odpowiedz 
- Lou to wspaniale , jak ja się ciesze - krzyknęła mi do ucha
- Gemma wiem ,że się cieszysz , ale był bym wdzięczny , gdybyś  oszczędziła mi bębenki - odpowiedziałem
- Wiem , wiem , a kiedy zamierzasz powiedzieć rodzicom ? spytała cichym głosem
- Na razie nie mówię nic , więc trzymaj język za zębami siostrzyczko  , ok ?
- Dobrze -odpowiedziała niechętnie
- Trzymaj się i ucałuj odemnie mamę i dzidziusia .Pa - powiedziałem i rozłączyłem się  . Po tym telefonie zadzwonił Nial i Jess . Okazało się ,że mają wiele wspólnego . Kazali ucałować Louisa , co zrobię z wielką przyjemnością i złożyć wyrazy współczucia. Na samym końcu naszej rozmowy  opowiedziałem im o  dachu , pocałunku . Jednym słowem o mnie i o Louisie . Oni byli szczęśliwi ,ze w końcu jesteśmy razem i kazali nam szybko wracać. My z Louisem jednak postanowiliśmy ,że zostaniemy kilka tygodni , bo nie chcę by Louis na pogrzebie był sam .


______________________________________________________________________________

 Złapała mnie wena xD  Ale nie wiem jak wyszło .... sami oceńcie. . Chciała bym wam wszystkim bardzo podziękować za miłe słowa , kierowane mojej osobie ;**** Kocham was <33

2 komentarze:

  1. Kurwa mać!!!!!! Kocham to *.* Dosłownie Louis i Harry są tacy cudowni ♥♥♥ Boże, rozwaliłaś mnie tym rozdziałem! W bardzo pozytywny sposób. *.* Uwielbiam twoje opowiadanie. ;* Trochę czekałam na ten rozdział, ale stwierdzam, że było warto! ;* <3 Jestem twoją fanką, laska. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Viper ;* jestem twoją fanką pisz dalej bo czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń